23 lipca 2014

Rozdział 24.

  

    – D-dzień dobry oficer Keller – sztywno skinęłam głową, ignorując jej gniewne spojrzenie. Trzymałam głowę wysoko. Muszę udawać normalną. Nie bądź podejrzliwa. Może nie będę najlepszym kłamcą, ale mogę ukryć wyraz twarzy. Czuję przytłaczający mnie niepokój, obawiam się że zacznę strasznie się jąkać, czego będę potem żałować.

    – Panno Smale – powiedziała szorstko. – Mogę z Tobą pomówić, na osobności?

     Jej pytanie brzmiało bardziej jak oświadczenie. Niespodziewanie pielęgniarka obok niej odsunęła się do tyłu, uświadamiając sobie, że ma odejść. Myślała, że na nią nie patrzę. Złapałam jej skręcone usta z niesmakiem. Więc, kto mógł ją obwiniać? Myślała, że ‘’Henry’’ może być złą wiadomością, a ja byłam jego koleżanką. Ale to wciąż było nieprzyzwoite.

    – Jestem pewna, że widziałaś nielegalne wydrukowane tatuaże na Panu Henrym.

     O cholera. O cholera. Nie umieraj, nie umieraj.

    – Tatuaże?  – zapytałam.

    – Tak. Jest ich więcej niż wystarczająco.

    – Och! – sapnęłam, czując podnoszącą się adrenalinę.  –Ochhh, on ma tatuaże?

     Policjantka nie wydaje się być przekonana, ale uniosła brew.

     Zaśmiałam się nerwowo – Henry powiedział mi, że otrzymuje tymczasowe tatuaże -- Nie sądziłam, że mówi poważnie, dopóki nie zobaczyłam ich na sobie – machnęłam ręką przed moją twarzą, odganiając temat machnięciem ręki z uśmieszkiem. – To nic.

      Oficerka zmrużyła ciemne oczy. – Nie jestem w nastroju do kłamstw, Panno Smale.     

    – No dobrze,  tyle że ja nie kłamię – uśmiechnęłam się, po czym poczułam wybrzuszenie w gardle, a serce trzaskało o moją klatkę piersiową. – Oficer Keller , jesteśmy nie więcej niż dwie osoby, które mieszkają w centrum miasta. Obiecuję, że jesteśmy nieszkodliwi – w geście  wyciągnęłam rękę z uśmiechem, jednak ona myśli, że nie jestem zbyt poważna w tej rozmowie, albo zdecydowanie coś zauważyła.  

      Jej usta się zacisnęły. – Masz dowód? – spytała solidnym tonem.

     Przygryzłam wewnętrzną część policzka, a w środku skurczyłam się ze strachu, spojrzała na mnie. Nie ma sensu, przeszukiwać kieszeni w znalezieniu dowodu, przecież byłam jeszcze w niewygodnej sukience i na dodatek bez butów.  – Och, cholera. Nie przyniosłam go z karnawału – w połowie skłamałam.

    – Hm – mruknęła pod nosem, złączając wargi razem, po czym założyła swoje niechlujne ramiona na klatce piersiowej. – Cóż, sprawdziłam dowód Henry’ego i wydaje się być w porządku.

     Nie, raczej nie. Był zdecydowanie fałszywy.  

    – Staramy się rozwiązać ten incydent, więc radzę uważać. Powinnaś zostać, w przeciągu kilku godzin Henry ma odpowiedzieć na zadane pytania przez mojego kolegę – powiedziała.

    O niemal runęłam z ulgi. Wydostaniemy się stąd. Prawie bez problemów.

    – Czekaj – zamyśliłam się, po czym uniosłam brwi. – Więc Henry się obudził?

     Skinęła głową.

    – Możesz się z nim zobaczyć za kilka godzin. Jednak, polecam Ci zostać tutaj, dopóki twój przyjaciel  będzie wystarczająco stabilny, by wyjść  – powiedziała, a jej postawa zmiękła -- oprócz zimna w oczach--w odnoszeniu się.  

    – To znaczy… jak długo?  – zmarszczyłam brwi.

    Nie możemy tutaj zostać. Ludzie zaczną podejrzewać, że coś jest nie tak. A potem wszyscy będą zadawać pytania o Henry’ego--ugh, Harry’ego, mam na myśli -- powoli będą znajdować podejrzane rzeczy. Chodzi o czas. Może zdadzą sobie sprawę, że dowód Harry’ego jest fałszywy czy coś. Lub, tatuaże. Albo dowidzą się, że jestem zaginioną dziewczyną. Może mój martwy naskórek, niechlujne włosy i zmęczone oczy to zatuszują.

    – Kilka godzin – inna myśl każe mi zejść na ziemię.

    Policjantka nadała krótkotrwałe skinięcie głową, zadając parę pytań przed opuszczeniem pokoju. Wyglądała na niepewną czy coś w tym stylu. Nie wiem... dlaczego?


***

     Dowiedziałam się kilka godzin później. – Panno Smale.


    Kalel – poprawiła blondynka pielęgniarka z błyskiem złośliwości.  – Proszę.

    Kalel – powtórzyła. – Henry stracił dużo krwi.

     To wystarczyło, abym podskoczyła z siedzenia. – Co?  Czy nie ma czegoś, co moglibyśmy zrobić?

    Wspomniałam Henry’emu, że jest tu jego koleżanka, mam rację? – pielęgniarka powiedziała niepewnym kobiecym głosem, jakby się bała, że chcę się na nią rzucić--wymagając więcej informacji. Skinęłam ociężale głową, patrząc na mnie ponurym spojrzeniem – Jak widać, sprawdziliśmy poziom we krwi i zdrowia zeszłej nocy, jest jeden sposób aby Henry przeżył, musisz oddać krew. Jeśli oczywiście, jesteś gotowa.

     Wow, mój wewnętrzny głos się wzdrygnął, już przywróciłaś do życia pieprzonego kryminalistę, a teraz jesteś w stanie pozwolić mu żyć?

     Otrzęsłam się z tych myśli. Nie dbam o to, co myślą moi rodzice--Nie powiedziałam, że ich nie lubię czy coś--ale oni nie wiedzą co Harry rzeczywiście lubi. Albo co przeszedł.

    – Tak.

***

     Znalazłam się w innym bladym pomieszczeniu. Białe, połyskujące przyrządy leżały na tacach i stołach. Godzinę temu, wzięli ode mnie cały woreczek krwi. Nigdy nie wiedziałam, że będę tak długo w szpitalu, ale hej, jeśli jest to w celu uratowania życia Harry’ego, to zrobię wszystko.

     Nie mogę uwierzyć, że to powiedziałaś, z łatwością chciałam zignorować te głupie myśli, jednak nieco się martwiłam, bo głos w mojej głowie, brzmiał jak głos mojej matki. 

     Wzdrygnęłam się, zamykając oczy na krótką chwilę.

    – Kalel – spojrzałam w górę, dostrzegając Chloe, pielęgniarkę, która cierpliwie czekała z kubkiem wody w ręce.  Choć powiedziałam,  że było cholernie obrzydliwe moja skóra była pozbawiona koloru, a ręce mi się trzęsły, więc krztusiłam się tak długo, dopóki Chloe nie skończyła  –…więc, będzie mógł wrócić na noc do domu.

     Prawie objęłam ją z zachwytu. Nareszcie.

***
     Dwóch lekarzy pojawiło się w bladych drzwiach z postacią za nimi. Od razu rozpoznałam czuprynę kręconych włosów i szmaragdowy kolor oczu, jego wysoka postura powoli przeszła obok lekarzy. W tym samym momencie jego oczy napotkały moje. Musiałam przygryźć wargę, aby powstrzymać się od uśmiechu.  

     Jego oczy zdawały się błyszczeć , kiedy mnie zobaczył, a uśmiech grał na jego ustach w kształcie serca, jako że stanął naprzeciwko mnie.

    – Cześć – uśmiechnęłam się niezręcznie. Prawdę mówiąc nie myślałam o tym, co powiedzieć gdy czekałam, aż zabieg się skończy. Byłam zbyt zajęta spaniem. Tkwiłam we zmęczeniu i obawie czy wyjdzie żywy--co najmniej, przy zdrowych zmysłach.

     A znasz myśli twoich rodziców, wewnętrzny--z pewnością głupi--głos gmatwał w mojej głowie i nawet jeśli nie chciałam się do tego przyznać, to była prawda. Ale tylko pojawił się raz czy dwa, zanim popchnęłam go do najciemniejszej strony mojego mózgu, po czym zamknęłam.

    – Uh… ja, cieszę się że wszystko w porządku  – szepnęłam, machając rękę przy jego odzianym torsie. Ubrali Harry’ego w ciemne jeansy i zwykłą czarną koszulkę.

     Patrzył na mnie z prostym wyrazem twarzy, mrugając kiedy mówił. Nagle poczułam się zaniepokojona. Zażenowana. Niezręcznie.

     W końcu Harry wyglądał, jakby miał za raz runąć, kiedy przycisnął jego rozgrzane ciało do mojego i owinął ręce dookoła mnie. Niespodziewanie  zesztywniałam, błyskawicznym, ale niepewnym ruchem przytuliłam go. 

    – Jeszcze raz dzięki – Harry pocałował czubek mojej głowy, a ja poczułam ciepło napełniające moje policzki. – Nie dokonałbym tego, gdyby Ciebie nie było.

    – Panie Williams – odsunęliśmy się od siebie, gdy osoba trzecia do nas dołączyła. Doktor podszedł do nas ostrożnie, zmartwiony że nam przeszkodził. – Chcesz, abym zadzwonił po taksówkę?

     Harry energicznie potrząsnął głową. – Nie, dzięki.

     Oczy lekarza przewlekły się na mnie, a szczery uśmiech pojawił się na jego twarzy. – Chciałbym polecieć twoją ukochaną do prowadzenia samochodu. Nadal wymagasz ogromnej ilości odpoczynku.

    Po raz kolejny, podziękowaliśmy wszystkim, po czym Harry wyszedł za mną za drzwi. W drodze do samochodu, ogarnęła nas niezręczna cisza. Powiedziałam Harry’emu, że jeśli potrzebował by pomocy... ale on wzruszył ramionami, twierdząc że jest w porządku.

    Jednak, Harry usiadł po stronie kierowcy. Kiedy przekręcił swoją głowę, zamykając oczy na parę sekund, zapalił samochód na co ja zmarszczyłam brwi. Zobaczył mnie i mrugnął – Masz zamiar wejść czy nie? – zapytał niskim, słodkim głosem.

     Przewróciłam oczami, przechodząc na drugą stronę. – Możesz prowadzić? – zapytałam tak grzecznie, jak tylko umiałam.

   – Już mnie nie boli – powiedział bezczelnym tonem. – To nie ma znaczenia--robię co chcę. – Nawet nie zdążyłam zapiać swojego pasa, bo Harry szybko wyjechał z parkingu dla nagłych wypadków, ślizgając się na bok, co spowodowało, że patrzyliśmy na drogę.

     Moje ciało wgniotło się do boku, zaczęłam na niego wrzeszczeć. – Spróbuj się znowu nie zabić! – grymasiłam, mamrocąc ‘’bezczelny’’ pod nosem.

    – Bezczelny? – Harry westchnął, patrząc na mnie przez sekundę. – Bezczelny?  Tak, w pewnym sensie. Możesz winić leki, które mi dali – przeszedł mnie dreszcz, jak zaczął zgrzytać zębami, po czym wydumał usta z powrotem. – To nie rodzaj narkotyków, które ech, sam bym sobie kupił. 

     Uśmiechnęłam się do niego, kiedy jego oczy powędrowały znowu na drogę przed nim. – Witaj z powrotem.  

    Harry potrząsnął głową, z małym uśmiech formującym się na jego młodej twarzy. – Ta, zatem,  – Próbował wyglądać groźnie i twardo, prostując się w siedzeniu  – nie…nie myśl, że uda Ci się mnie zmienić, czy co tam chcesz zrobić.

    – Harry, zamknij się.

    – Tak, proszę pani.

    On wie, że już nigdy więcej mnie nie przestraszy.
 
    Nie dokonałbym tego, gdyby Ciebie nie było. 


jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz :)
_____________________________________
Hej kochani! Omg co się dzieje w tym FF?! Te zdania przywołują u mnie miłe dreszcze: ale hej, jeśli jest to w celu uratowania życia Harry’ego, to zrobię wszystko/Nie dokonałbym tego, gdyby Ciebie nie było -- Po prostu robię wielkie awwwwwww - już nie umiem się doczekać kolejnych i kolejnych. Autorka napisała, że ten rozdział może być nieco nudny, ale w następnym planuje coś złeeego - ech, już się boję. Czasami będę do podanych rozdziałów dodawać konkretną muzykę, jeśli lubicie czytać i słuchać jak np. ja to zawsze możecie sobie odsłuchać. W niedzielę jadę na kolonie, na 2 tygodnie - ech moje ostatnie, więc zostawiam was z Żanetą :* Żaneta nie informuje dlatego sami musicie śledzić i nie zapominajcie o KOMENTARZACH! <3 KOCHAM WAS! :*

Obserwujcie Twittery głownych bohaterów Evelyn @EvelynBaleFF oraz Harry'ego @HazzRedemption

→ ∞ ←

 CAMOUFLAGE PIERWSZY ROZDZIAŁ! > CZYTAJ!


 Macie do mnie jakieś pytania? Zapraszam na REDEMPTION ASK PRZEJDŹ! 
Jeśli chcesz być informowana/y o rozdziałach wpisz się do zakładki 'Informowani' >>> KLIK

57 komentarzy:

  1. OMG! Niesamowity rozdział i przede wszystkim cudownie przetłumaczony :*
    Naprawdę jest tu baaaardzo słodko :3 W następnym rozdziale ma być coś złego? :o
    Już się boję :o
    Nie mogę się doczekać na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Udało się ejhs AWWWWWWW

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak szczerze to właśnie w tym fanfiction brakuje takich rozdziałów, ale i tak to kocham ♥
    Dlaczego nie możesz dodawać częściej rozdziałów, są wakacje (!) Każdy ma więcej czasu, więc proszę dodawaj częściej rozdziały c:


    A jak nie to ci tego nie wybaczę..............................

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. obliczając to wszystko, nie wiem czy warto bo..
      autorka Redemption jest na 60 rozdziale i dodaje może raz na 2-3 tyg rozdział, a my przy takiej szybkości dodawania, łatwo byśmy ją dogoniły, a po co czekać potem tyle tyg na nowy rozdział?
      więc wszystko ma swoje plusy i minusy. :)

      Usuń
  4. Oddała mu krew ^_^ ma cząstkę jej w sobie xD nexxxtt♥

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja się nie zgadzam z anonimem powyżej, ponieważ są wakacje i masz prawo mieć czas dla siebie a nie dla tego opowiadania. Chwała Ci za to, że wgl tłumaczysz nam to genialne opowiadanie <3
    Rozdział genialny ! Coś strasznego w następnym opowiadaniu ? Czy Henry będzie chciał Ją zgwałcić ? Do następnego <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  6. Ciekawość mnie zżera XD dzięki za tłumaczenie czekam na następny >:)

    OdpowiedzUsuń
  7. O proszę jaki Harry nagle zrobił się potulny :D
    Ten wypadek wszystko zmienił ;>
    " On wie, że już nigdy więcej mnie nie przestraszy.
    Nie dokonałbym tego, gdyby Ciebie nie było. " Awwwwwwwww ! *o*
    Mimo tego, że ją porwał, wrzeszczał na nią, był dla niej niemiły, nie miał do niej szacunku, ona uratowała mu życie, oddała krew... Podziwiam ;) W sumie zrobiłabym to samo :)
    Genialny rozdział ;3
    Chcę już następny ! Tu i teraz xx
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  8. lalalalalal chce nastepny bo nieźle sie zapowiada ahha ;]

    OdpowiedzUsuń
  9. Uff.. Cieszę się, że z Hazzą jest wszystko ok i wraca do domu :D
    Huh, w następnym rozdziale będzie coś złego? Może gwałt *o*
    Ja piszę takie głupoty, że nawet nie marnuj czasu na czytanie tego xD
    Harry'emu i Evelyn dałam już follow na tt, a na Camouflage również już byłam i o ile dobrze pamiętam to jestem już dodana do obserwatorów.
    Nie wiem co mogę jeszcze napisać po za jednym wielkim DZIĘKI i życzyć ci miłych kolonii :***
    My też Cię kochamy <333
    Nie będzie cię sooooł czekam na Żanetkę ^^
    Buziaki słońce xx.

    OdpowiedzUsuń
  10. Kocham. To. Opowiadanie. Serio. Tak. Bardzo. ♥♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  11. ŚWIETNY JDHSALS
    CZEKAM NA NASTĘPNY @flayalive xxxx

    OdpowiedzUsuń
  12. Genialny *-* @marchewkavv [Się rozpisałam Xd]

    OdpowiedzUsuń
  13. Kocham kocham kocham świetny rozdział ♥♥♥♥♥akcja toczy się w niepokojącym kierunku co tu się dzieje!
    chociaż plus tej sytuacji to to ze nie długoppewnie będzie +18

    OdpowiedzUsuń
  14. O jezu ale Zajebisty takie awwwwww!!!!!!
    Kocham to ff

    OdpowiedzUsuń
  15. Cudowny rozdział. Fajnie że Harryemu nic nie jest, a to jak powiedział:
    ''– Jeszcze raz dzięki – [...] – Nie dokonałbym tego, gdyby Ciebie nie było''
    omg, zabiło mnie to.
    Skoro w kolejnym rozdziale ma być coś złego, to może Harry ubzdura sobie że jest zły i zacznie gwałcić Evelyn czy coś?

    OdpowiedzUsuń
  16. Robi sie coraz lepiej. Wydaje mi sie ze Harry zmiękł troche w stosunku do Evelyn po tej sytuacji :)

    OdpowiedzUsuń
  17. " nie…nie myśl, że uda Ci się mnie zmienić, czy co tam chcesz zrobić."
    BULLSHIT
    JUŻ SIĘ ZMIENIŁ HA ALE PEWNIE I TAK BĘDZIE GRAŁ CHUJA LOL
    robi się coraz ciekawiej i.. dlatego ja chce więcej i więcej i więcej /@avezain

    OdpowiedzUsuń
  18. o jejku ! jaki słodziak z Harry'ego !!!

    " Nie dokonałbym tego, gdyby Ciebie nie było. "
    normalnie się rozpłynęłam

    czekam na nn :)

    @DreamerHazz

    OdpowiedzUsuń
  19. ojej <3 Najlepszy z... no takich ojej rozdziałów.
    Ale mimo wszystko kilka, jak nie kilkanaście zdań było niezrozumiałych.

    OdpowiedzUsuń
  20. dżizassss :D oni na serio się lubią <3 serio serio :D tylko nie potrafią tego okazać ale zawsze robie takie awwwwwww :D czekam na więcej i więcej wyjaśnień xd pozdro! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  21. genialny *-*

    OdpowiedzUsuń
  22. Koffam tego ff i niecierpliwie czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  23. – Jeszcze raz dzięki – (...) – Nie dokonałbym tego, gdyby Ciebie nie było"
    Największe awwww tego rozdziału *-*
    Oddała mu krew, swojemu porywaczowi, ale to dobrze w sumie :o
    Czekam na next x
    @Toriixdd

    OdpowiedzUsuń
  24. Kto wykonuje Payphone z Twojej playlisty?

    OdpowiedzUsuń
  25. Super!To bbyło takie awwwwww @zuziatrawiska

    OdpowiedzUsuń
  26. Fantastyczny rozdział . Niech w końcu beda wresZcie razem

    OdpowiedzUsuń
  27. Meeeega :D kochana cię Kamila i to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny rozdział . Ciekawe co teraz będzie się działo . Czy w końcu beda razem czy osobno . Chciałabym aby byli para w końcu . zakochance ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  29. Cudooo *o* dopiero teraz zaczęłam czytac niedawno a już jestem na tym rozdziale . Bo jest świetny <3

    OdpowiedzUsuń
  30. Wczoraj zaczęłam czytać tego bloga i przed chwilą skończyłam. Mogę powiedzieć tylko tyle, że jestem zachwycona! Czekam na next :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny rozdział . Dziękuję ze go tłumaczysz kocham cię i tego bloga ♥

    OdpowiedzUsuń
  32. Fajny :D pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  33. Cudowny <3 kiedy nn ??

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy