21 września 2014

Rozdział 32 część |



    – Evelyn? – westchnął kobiecy głos. Usłyszałam jak ktoś krzątał się obok mnie… gdziekolwiek byłam.

    – Rusza się. Pielęgniarka! – głos nadal krzyczał, wywołując przeszywający ból w moich uszach.

     Nie widziałam niczego, poza ciemnością, pomimo zamkniętych powiek, których nie mogłam z resztą otworzyć. Chciałam… zobaczyć, do kogo należał ten kobiecy głos. Czułam się zawstydzona tym, że nie wiedziałam, kto to. Powinnam to wiedzieć.

     Ciepła dłoń dotknęła mojej głowy i nadgarstka, sprawdzając puls.

    – Budzi się – inny kobiecy głos wyszeptał obok mnie. Słyszałam pukanie o coś, co przypominało dźwiękiem szkła, krzyki i marudzenie.

    – Holly! Jackson! Przestańcie w tej chwili! –  znajomy głos rozbrzmiał zaraz potem.

     Usłyszałam czyjś płacz. Holly i Jackson? Moment…

     Stukot szpilek zaczął się zbliżać do mnie.

    – Evelyn? – moje ciało leżało na czymś miękkim, ale niesamowicie niewygodnym. Próbowałam usiąść, ale ból przeszył mój bok. Pisnęłam, opadając z powrotem na wielką poduszkę.

    – W-Wody – wykrztusiłam. Okropna suchość w gardle przysparzała mi kłopotów z oddychaniem.

     Rozległ się stukot tych samych szpilek i po chwili poczułam coś przyciśniętego do moich ust.

     Ta sama ciepła dłoń delikatnie podniosła moje plecy i umieściła coś za mną. Boleśnie podniosłam dłoń, żeby móc spokojnie wypić z kubka wodę, ale inna dłoń mnie powstrzymała i delikatnie podniosła moją głowę. Kojąca ciecz spłynęła w dół mojego gardła, a ja chwyciłam za kubek i wychyliłam go do dna.

    – Mamo! Otwórz te pieprzone drzwi! – ktoś krzyczał, uderzając pięściami o szklane drzwi. Holly?
Znajoma woń perfum omiotła mój nos, a mój umysł w końcu rozpoznał, do kogo należał głos.

    – Mamo, proszę! – Holly nadal krzyczała, na co moje oczy się otworzyły.

     Jej znajome brązowe włosy pojawiły mi się w polu widzenia zza szklanej szyby. Były lekko potargane i nieukładające się, zupełnie jak nie jej. Wydawało mi się, że była bledsza niż zazwyczaj, co dodatkowo podkreślało ciemne plamy pod jej oczami.

     Paliło mnie gardło. Moje oczy przeniosły się na kobietę, stojącą obok mnie. Miała potargane włosy, jej wątłe dłonie trzęsły się delikatnie, jakby się czymś denerwowała. Jej zaciekawione oczy rozszerzyły się, kiedy na nią spojrzałam.

    – Evelyn, jak się czujesz? – spytała kobieta w białej sukience, której wcześniej nie zauważyłam.

    – Gdzie jestem? – wypaliłam, mimo że wiedziałam, gdzie byłam.

    – Kochanie, jesteś w szpitalu. Wszystko jest dobrze – odezwała się wątła kobieta, siadając obok mnie na krześle. Usiadłam powoli, rozglądając się po pokoju. Białe ściany, zasłony, koce. Wszystko białe. Miejsce było czyste i sterylne, pomijając kanapę w dalekim koncie, gdzie leżała sterta poduszek i kocy.

     Zamrugałam dwukrotnie, zanim wyostrzył mi się wzrok. Wszystko kręciło się wokół mnie, więc znowu się położyłam, przecierając oczy.

    – Pamiętasz mnie? – ponownie je otworzyłam i zobaczyłam, jak kobieta w białej sukience wciska jakieś guziki na maszynie obok. Druga kobieta obserwowała mnie ze łzami w brązowych oczach.
   
     Zmrużyłam własne, zanim zdałam sobie ze wszystkiego sprawę.

    – Mama?

     Zaśmiała się lekko i zacisnęła usta w wąską linię. Moja mama wstała i objęła mnie ramionami, kładąc czoło na moim ramieniu.

     Zacisnęłam szczękę z bólu, który przeszył mnie, ale  powstrzymałam łzy i owinęłam własne ramiona wokół matki.

    – Wróciłaś – łkała cicho, odsuwając się ode mnie i opadając ponownie na krzesło. – Bałam się… Byłaś nieprzytomna tak długo. Zbyt długo.

    – Jak długo? – mrugałam gwałtownie, ze względu na mocne oświetlenie w pokoju.

    – Około tygodnia. Plus minus kilka dni – mama uśmiechnęła się z bólem, później nachyliła się, żeby pocałować mnie w czoło. – Jezu, Evelyn, tak bardzo się martwiliśmy. Prawie wcale nie spałam.
Pielęgniarka otworzyła drzwi, wpuszczając do środka dwie osoby.

    – Evelyn! – moja siostra Holly rzuciła się biegiem do szpitalnego łóżka. – O rany, ty żyjesz!

     Rzuciła mi się na szyję, przytulając mnie z boku łóżka. Nie utrzymałam już łez, które pociekły mi po policzkach, ale zignorowałam je i rozkoszowałam się momentem.

    – Holly. – wymamrotałam i poklepałam ją po ramieniu. Odsunęła się i zobaczyła moje skrzywdzone oblicze.

    – Jest w porządku.

    – Jak się czujesz, duża siostro? – uśmiechnęła się błogo i przysiadła na podłokietniku krzesła mamy, ściągając usta i składając dłonie razem.

    – Wydaje mi się, że dobrze, – stężałam nagle, – ale nie pamiętam…

    – Zostałaś uderzona – w drzwiach pojawił się chłopiec, zamykając za sobą drzwi. – Przez samochód.

     Uśmiechnęłam się.

     Mój brat, Jackson, stał przy końcu mojego łóżka. Uśmiechał się słabo, mamrocząc coś pod nosem. Zawsze chodził na siłownię i zdrowo się odżywiał. Ale teraz, po tak długim czasie, wydawał się mniej muskularny. Był bardzo chudy, a jego oczy zapadły się głębiej w czaszkę.

     Kiedy stanął obok mnie, pochylił się i delikatnie mnie przytulił, dużo delikatniej niż mama i siostra.

    – Cześć, siostra – wyszeptał, odsuwając się i przygryzając dolną wargę.

    – Cześć, Jackie – wytarłam łzy nadgarstkiem. To nie wydawało się prawdziwe. Prawie poprosiłam brata, żeby mnie uszczypnął, ale pewnie pomyślałby, że postradałam rozum. – Jak się masz?

    – Lepiej, bo już się znalazłaś i obudziłaś – zaśmiał się lekko i przetarł dolną wargę palcami. – Ale to ja powinienem zadać to pytanie – zamarł, opuszczając rękę w dół.

     Zacisnęłam wargi, patrząc na moją rodzinę. Wszyscy byli niecierpliwi, zmartwieni, jakby myśleli, że jestem szalona bo gadam dużo, a powinnam być zmęczona lub cała obolała.

    – To był właściwie wypadek – Holly pisnęła, przebiegając palcami po jej ciemnych pasmach włosów i choć jej głos brzmiał normalnie, jej oczy były zimne i wyglądały tak, jakby zaraz miała płakać. – Poinformowanie mamy przez policję, zajęło tylko kilka minut – Ktokolwiek był przy telefonie - spojrzała na matkę - nie powiedział, że cię znalazł dopóki nie zdarzył się wypadek.

    – Dlaczego to zrobiłaś, Evelyn? – spojrzałam w oczy mojej mamy, które przepełniły się łzami. Wyglądała na rozczarowaną lub złą, a może nawet to i to. – Dlaczego uciekałaś? W ogóle co tam robiłaś?

     Moja głowa pulsowała, za każdym razem kiedy serce uderzało w klatkę piersiową. Nagle poczułam jak pokój, zaczyna wirować wolno, po czym coraz szybciej.

     – Spójrz na siebie! – Moja mama kontynuowała przypadkowo mnie wyśmiewając. A może robiła to celowo. Nie wiem, nic nie wiem. Ale teraz, zrobiło mi się niedobrze – Evelyn kochanie, jestem bardziej przytłoczona kiedy cię widzę. Nie było Cię przez ponad tydzień, a nam brakowało cię tak cholernie. Twoja siostra płakała całe noce - Holly opuściła wzrok - a Jackson nic nie jadł! Twój tata i ja pracowaliśmy, sami, aby cię znaleźć i twoją przyjaciółkę. Wiesz co przeżywaliśmy? A kiedy cię znaleźliśmy, zaczęłaś uciekać, przed naszą policją?


     Zamrugałam, aby pozbyć się niewyraźnej plamy tworzącej się na moich oczach, ale sprawiło to, że było jeszcze gorzej. Słyszałam rytm bycia własnego serce w uszach. Przetarłam dłońmi oczy, czując ból w prawym nadgarstku, opuściłam rękę z powrotem na poduszkę. Wtedy zauważyłam siniaka obok mojego łokcia i szczelne bandaże wokół nadgarstka.

     – Mamo wystarczy! – syknęła Holly, kładąc delikatnie dłoń na ramieniu matki.

     – Hipotezą policji było to, że zostałaś porwana, ale teraz zaczęłam kwestionować tą myśl. – Można było usłyszeć ból w jej głosie.

     Westchnęłam, próbując zagłuszyć jej głos.

    – Mamo, ją wciąż wszystko boli. Możecie porozmawiać o tym później – Jackson mówił ściszonym głosem. Poczułam jak ktoś odgarnia ręką moje spocone pasma włosów z dala od moich oczu .

     Zamknęłam oczy i skupiłam się na buczeniu wentylatora klimatyzacji.


jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz :)
_____________________________________

Cześć! wybaczcie, za kolejne opóźnienie, ale ohh cięzko jest u mnie teraz z czasem. Nie ma co się tłumaczyć, a obiecać poprawę. Jeśli nie będę się wyrabiać, rozdziały będę robić na części. Nie chce, abyście dłużej czekali na ten 32 rozdział więc podzieliłam go, takie rozwiązanie będzie dobre.  
U Evelyn robi się coraz ciekawiej, jestem ciekawa, kiedy Harry wkroczy. 

Po prostu czytasz = napisz swoje odczucia w komentarzu.

30 komentarzy:

  1. myślałam że zapyta o Harrego!Rozdział krótki z czego się nie cieszę ale lepsze to niż nic :).Bardzo mi się podoba,jak zwykle z resztą!Twoje opowiadanie zdecydowanie jest jednym z moich ulubionych!Błągam dodawaj częściej.

    OdpowiedzUsuń
  2. oooo zajebisty rozdzial kocham tego bloga szkodaa ze krotki rozdzial

    OdpowiedzUsuń
  3. O jezu jezu jezu! Była tydzień nie przytomna czyli minęło sporo czasu od wypadku co znaczy ze hazz wkroczy juz nie długo!

    OdpowiedzUsuń
  4. omg! cudowny! <3 / xdOliwciaa

    OdpowiedzUsuń
  5. błagam częściej dodawajcie kolejne rozdziały

    OdpowiedzUsuń
  6. Uhhh... dlaczego? Mam nadzieję, że wszystko się ułoży... Jestem też ciekawa kiedy Hazz się pojawi. Boshe. Ten blog jest taki ciekawy

    OdpowiedzUsuń
  7. Genialny. A kiedy Criminal

    OdpowiedzUsuń
  8. jestem tak cholernie ciekawa co zrobi harry że umieram siedząc
    boże
    boże
    boże
    jkdshfkjhdefhwisughkjjkhgswkj czekam na 2 część bo naprawdę umrę

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rozdział ale szkoda że tylko tyle. Kiedy następny?

    OdpowiedzUsuń
  10. Biedna Evelyn / @LoveNarry98

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejciu a co z harrym ? O boże ! Ja chce neerctaaa

    OdpowiedzUsuń
  12. Boożeeee ja chce Harrego, ale żeby tylko nic nie zrobił Evelyn. Proooszę nie wytrzymam emocjonalnie dawaj nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  13. No to pewnie sobie teraz poczekamy na Harry'ego. Nie ma się co dziwić nie znajdzie jej tak odrazu, a może? Dzięki za tłumaczenie czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  14. Zrobilas błąd zamiast ręką napisalas rekom .

    OdpowiedzUsuń
  15. Boski rozdział ! ale co z Harrym ?
    juz sobie wyobrażam jaka sieczkę może zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  16. zajebisty jak każdy dawaj kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Matka Evelyn nie powinna na nia tak naskakiwac tuz po przebudzeniu...
    Jestem ciekawa jak ona wytlumaczy matce, ze uciekla z rak policji. :)
    Bardzo fajny :3
    Ale Harry musi byc zly...
    Czekam na nexta xx
    Pozdrawiam, @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  18. jeju zbyt bardzo na nia naszkoczyli
    co z harrym? eww
    czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  19. nie wierzę że skoro znaleźli evelyn to mama i tak ma do niej pretensje xd pytanie jest jedno - gdzie jest harry? no bo w końcu gdzieś musi się pojawić xD nie przepraszaj - rozumiem, nie zawsze znajdzie się na takie coś czas :) 3maj się! @hallxofxfame .xx

    OdpowiedzUsuń
  20. Trochę krótki ten rozdział ale mimo wszystko bardzo mi się spodobał, jestem ciekawa czy Evelyn wyda Harrego - jeśli moje przeczucie się nie myli - to nie zrobi tego ;).

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy