20 sierpnia 2014

Rozdział 28.

"Chowaj się, chowaj się, spaliłam twoje mosty teraz będę pistoletem i to ty będziesz tym po kogo przyjdę." - CHVRCHES, Gun



***

    – Evelyn? – jego głos był niecierpliwy i zdenerwowany, patrzył na mnie jasnymi, tępymi oczami, które lekko błyszczały. Ale jego ręka wciąż ściskała, niebezpieczne ostrze maczety w jego drżących dłoniach. Ciecz w kolorze szkarłatnym sączyła się po jednej stronie ostrza. Właśnie mój chłopak był świadkiem czyjegoś morderstwa. 

    – Evelyn, spójrz na mnie, proszę – Harry wyciągnął rękę i delikatnie dotknął mojego policzka, przestraszona cofnęłam się. Jednak wcale nie. Po prostu się uśmiechnęłam z poważnymi oczami. 

    – Wiesz, miałem... – łkał. 

    – W porządku – Mój głos mnie zdradził i pozostał radosny, w niespodziewany sposób. – Jesteś kryminalistą. Zabijasz ludzi. Wciąż Cię kocham. 

    – N-naprawdę? 

    – Taa – zaczęłam chichotać. – Nie obchodzi mnie to. 

     Harry wpatrywał się w podłogę, jego twarz złagodniała, a różowe usta poszybowały w górę. Chwycił mnie mocniej. – Masz rację – powiedział po chwili milczenia, a potem jego oczy zatrzepotały do mnie; powoli ciemniały--błysk nagle znikł, kiedy jego usta drgnęły bez poczucia humoru, naprawdę był to nikczemny uśmiech. – Jesteś niewinna dziewczynką – wyszeptał, po czym agresywnie podniósł rękę do góry i wbił nóż w mój brzuch. W ułamku sekundy automatycznie wypłynęła krew, zanim poczułam ból...
 
     … i nagle obudziłam się. Otarłam wodę z oczu i usiadłam. Pociągnęłam nosem i spojrzałam dookoła. Słońca nie było już na niebie, jedynie za górą, daleko, daleko, widniała różowa poświata. Gwiazdy powoli zaczęły wychodzić, półksiężyc oświetlał miejsce.

     Zadrżałam. Sen był dziwaczny, jednak taki realistyczny. To przerażało mnie najbardziej.

     Wstałam z kanapy i rozciągnęłam się, podeszłam do frontowych drzwi. Pociągnęłam za klamkę, jednak ona ani drgnęła, nic nowego. Przeszukanie domu zajęło mi kilka minut, Harry'ego dalej nie było.

     Bałam się. Bałam się go. Martwiłam się, że z powrotem zmienił się w siebie. Martwiłam się, co mogło się stać.

     Możecie myśleć, że jestem głupia. Evelyn, jesteś sama w domu. Mogłabyś wybić szybę i uciec, przebiegło wam to pewnie przez myśl. Dlaczego sądzisz, że Harry kiedykolwiek będzie dla Ciebie dobry? Dlaczego nie boisz się go? Jak szybko przyzwyczaiłaś się do niego?

     Mam dla was newsa: naprawdę boję się go. Wiem, jak wiele morderstw popełnił. Ludzi, których zabił. Rzeczy i pieniądze, które ukradł. Ludzie, którzy przez niego mają depresję i lęki. Nigdy mu tego nie wybaczę. Jakkolwiek, to przeszłość. Harry mnie nie lubi... Nie wiem co jest pomiędzy nami. Myślę, że o tym był mój sen. Pocałował mnie więcej niż raz- w sumie pamięta tylko ten jeden raz, kiedy przeszkodził nam dzwonek. Oczywiście dalej myśli o mnie jak o zabawce, ale ostatnio zachowywał się miło. Jeśli jakiś czas temu powiedzielibyście mi, że Harry Styles jest atrakcyjny, dobry i nie taki zły, prawdopodobnie uderzyłabym was. Zaśmiała wam się w twarz lub po prostu nie zareagowała. Powodem, dla którego nie starałam się uciec i dlaczego nie płaczę za bratem, siostrą i rodzicami i nie nienawidzę Harry'ego, jest fakt, że wsiąkłam. Właśnie teraz to zrozumiałam. Już nie  mogę się z tego wyplątać. Nawet jeśli próbowałabym uciec, Harry i tak by mnie dopadł. Nie jestem tego pewna, bo nie próbowałam i w sumie nie może mnie złapać, jeśli nie ma go w pobliżu, jednak wątpię, że jesteśmy w pobliżu mojego domu lub jakiejkolwiek cywilizacji. Nigdy nie odnalazłabym drogi. Znajdujemy się w jakimś opuszczonym domu, w sumie to mogła być zbrojownia. Ale nie o to chodzi. Pamiętam, że w pierwszą noc jechaliśmy godziny, na pewno jesteśmy daleko. A jeśli próbowałabym pobić Harry'ego, skończyłabym przywiązana. Pomyślałam więc, że lepiej do tego przywyknąć, niż beznadziejnie rozpaczać. Nie miałoby to sensu.

     Och, coś przegapiłam. Nie wiem czy rozumiecie. O czym to ja mówiłam? Ach tak. Nigdy nie powiedziałam, że chcę tu zostać. Jeśli miałabym szansę, wydostałabym się stąd. Mam na myśli, nie uciekła. Gdybym miała podjąć decyzję o zostaniu tutaj lub powrocie do domu, oczywiście byłabym w domu.

     Wspinając się po schodach, szukałam jakiejś drogi wyjścia. Może było tu jakieś wyjście na ogród. Sprawdzałam na dole, ale wszystko było zamknięte, jak zwykle. Otwierałam wszystkie drzwi po kolei, znalazłam co najmniej trzy sypialnie, kolejna była zamknięta na kłódkę.

     Była zniszczona i wyglądała słabo, więc zastanawiałam się, czy dałabym radę to zniszczyć. Postanowiłam tego nie robić i odwróciłam się w stronę korytarza. Następnie zatrzymałam się.

     Dlaczego Harry miałby to zamykać? Może jest tam jakaś droga na zewnątrz? Wydaje mi się to dziwne. Może jednak powinnam to sprawdzić?

     Pokręciłam głową i wróciłam na dół.

     Kiedy schodziłam na dół, wydawało mi się, że słyszę kroki, zamarłam. Tak właśnie było. Puk, puk, puk, puk... Zmarszczyłam brwi i zacisnęłam usta, powoli się odwracając. Ujrzałam cień na zewnątrz domu. Wydawało mi się, że ten ktoś też mnie zobaczył, po czym schował się za ścianą, obok drzwi, gdzie nie sięgał mój wzrok. Oddech ugrzązł mi w gardle i natychmiast wyłączyłam światło i oparłam o ścianę.

     Bzdura, bzdura, bzdura, bzdura.

     To nie mógł być Harry. Ten ktoś był wysoki, ale wyglądał na bardziej muskularnego. Równie zastraszający, ale większy i wydawało mi się, że zauważyłam rozczochrane włosy, zaczesane do góry.

     Wstrzymałam oddech i nasłuchiwałam. Jeżeli się nie mylę, usłyszałam inne kroki, zanim nastała cisza.

     Naliczyłam 30 sekund. Minutę. Pół minuty. Dwie. Liczyłam, aż naliczyłam 4 minuty 28 sekund wracając się z powrotem do salonu. Mój oddech był nierówny i czułam, że powinnam napić się szklanki wody. Mój język zrobił niewiele, żeby nawilżyć moje usta. I naprawdę potrzebowałam napoju.

     Zignorowałam pragnienie i zrobiłam krok w kierunku drwi. Jeszcze jeden.

     Zanim usłyszałam bum, drzwi trzasnęły i ktoś wszedł do środka. Zrobiłam krok w tył, kiedy Harry stał przede mną. Był do siebie niepodobny. Jego czy były przekrwione, a pot spływał z jego czoła, włosy całe mokre. Na rękach krew, która sączyła się od bicepsa. Zadrapania, siniaki rozprowadzone na jego skórze. Potknął się wchodząc, po czym pociągnął nosem.

    Chryste jego głos nigdy nie był taki suchy i chrapliwy, a słowo które wypowiedział wskazywało, że albo jest upośledzony, albo pijany. Ramieniem otarł krople potu z czoła, podczas gdy pchnął inne zamknięte drzwi. Dopiero wtedy Harry mnie zauważył.

    – O Boże wymamrotałam, robiąc ogromny krok do tyłu. C-co do cholery Ci się stało? 

     Zanim Harry otworzył usta by cokolwiek powiedzieć, drzwi otworzyły się po raz kolejny, ukazując w nich Liama. W jego ręce, spoczywał srebny pistolet, w pełni naładowany. Jęknęłam, a jego oczy złapały moje. Natychmiast wepchnął go do tylnej części spodni. Evelyn, – syknął pod nosem, przyciskając dłoń do pleców Harry'ego.  Na górę! Już.

    Ale co się stało?

    – Wyjaśnię Ci wszystko później. Po prostu idź do pokoju Harry'ego – Liam skinął głową na schody, ja ostatecznie spojrzałam na Harry'ego - miał zamknięte oczy i ręce na kolanach - pobiegłam na górę. Kiedy dotarłam, weszłam do pokoju Harry'ego, zamykając je na klucz.

     Co do cholery się dzieje?

***

     Mój głos był stłumiony przez rozciągniętą taśmę, na moich uszach. Oczy Harry'ego wypalały moje, gniewnym spojrzeniem. – Zamknij się, – syknął, przez zaciśnięte zęby – prawie ich straciliśmy. – Próbowałam wołać pomoc, ale to nic nie dawało. Moje usta i język były suche jak na pustyni, gardło zaciśnięte, a żołądek cały związany. Jego długie place, robiły już czwarty węzeł wokół moich nadgarstków, które były wyblakłe przez wcześniejsze kajdanki. Taśmę na ustach przyklejał do ubrania ukrywając moje ciało. Postura Harry'ego stała nade mną, lśnił od potu, a jego mięsnie pracowały nad zaciśniętą szczęką: ręce chwytały moje ciało albo przykrywało palcami - dysząc, oddychając, przytulił twarz do mojej szyi, przesuwając biodra do przodu.

    Evelyn? rozpoznałam głos Liama i otworzyłam oczy. 

     Musiałam na moment zasnąć. Te głupie sny mnie nawiedzają. Wzdrygnęłam się, po czym spojrzałam w jego brązowe oczy. 

     Jak się czujesz? mruknął, cicho zamykając za sobą drzwi, po czym usiadłam i przetarłam oczy. 

    Nie musisz się o mnie martwić  powiedziałam, brzmiąc na zmęczoną – ale.. co się stało z Harry'm? 

     Oczy Liama powędrowały w dół – On... przelał swój gniew na kogoś – wymamrotał – i, no cóż...

    – Co?

    – Zabił kogoś – Liam nie wyglądał na zaskoczonego, w sumie ja też nie. Ale czułam złość wobec Harry'ego za to co zrobił. Ten biedny człowiek umarł dla wyżycia się Harry'ego...

    – Cóż, spędziliśmy noc ukrywając ciało. Nic wielkiego-dla nas. – wzruszył ramionami, zacisnął usta i ponownie opuścił wzrok. 

     Skinęłam głową, przebiegając palcami po moich włosach, po czym mój żołądek "zawarczał". Byłam głodna. Jak długo to trwa? Dni? Nie wiem. 

    – Czy był pijany? – zapytałam. 

    – Taa, – westchnął – Przypuszczam, że znalazł jakiś napój alkoholowy by przełknąć ból. 

    – Jaki ból? – warknęłam z frustracji. – Dlaczego on taki jest?

     Liam patrzył na mnie, ciemnym, poważnym wzrokiem, zawahał się – J-ja – zaczął, po czym potarł kark. – On po prostu... przechodzi teraz ciężki okres, Evelyn. 

   Usiadłam bliżej niego, kiedy on bawił się palcami. – Powiedz mi – odetchnęłam, zwracając przy tym jego uwagę. Spojrzał na mnie dziwnie, ale w dalszym ciągu kontynuowałam: – Jestem ciekawa. Zadzwonił do niego telefon – wzruszyłam bezradnie ramionami, patrząc na sztywnego Liama, – uderzył w ścianę i wybuchnął. Chce wiedzieć co się stało. 

     Milczał prze chwilę, aż w końcu go przełamałam, cicho wyszeptał – Gemma nie żyje. 

     Moje całe ciało zostało sparaliżowane, i czułam jak zimna pięść zaciska mój żołądek. – C-co? 
        – Nie udało się – jego oczy pociemniały, zacisnął pięści.

    Gemma nie żyje. Nie. To nie mogło się wydarzyć! – Dlaczego? – płakałam, przyciskając kolana do siebie. – Kłamiesz!

    – Chciałbym – Liam westchnął.

***

    – Przykro mi to musiało się stać – Louis powiedział szczerze. – On jest poza kontrolą, nie chcemy aby zrobił cokolwiek. Wiem, że nie lubisz, kiedy ...

    – Nie mam nic przeciwko – prychnęłam, zakładając kosmyk włosów za ucho. – Widzę Eleanor i Ciebie, ale... Ale to nie łagodzi. 

    – Rozumiem – posłał mi napięty uśmiech. – Znałem Gemme, przez dłuższy czas. Pierwszy ją znalazłem, wiesz. 

     Spojrzałam na niego innymi oczami. –Ty? – westchnęłam. – Ale, co na to Harry? – Louis i Gemma? Przyjaciele? A może ona ma coś wspólnego z jakąś jedną zbrodnią, nie wiem, miał... z nią interesy? Jak inaczej się dowiedział, że jest siostrą Harry'ego? 

    – Nie, Harry wiedział o Gemmie  – Louis wyjaśnił i wszystko zaczęło się układać.– Trzymał to w tajemnicy, bo myślał, że ją zabiję. 

    – Dlaczego tak myślał? – Eleanor nagle wyparzyła, dając Louisowi pytające spojrzenie. Zgodziłam się, patrząc na niego. 

   – Cóż, – westchnął, zapewne spodziewając się więcej pytań – bo Gemma znała Harry'ego Styles'a, myślał, że będziemy chcieli ją wyeliminować. Była podejrzana, a wszystko wiedziała. 

    – Serio? – mruknęłam cicho. 

     Louis nie odpowiedział, od razu. – Naill i Zayn uważali to za ryzyko, ale nie, nikt z nas nie chciał jej zabijać. – Na samą myśl przeszły mnie dreszcze na plecach. 

    – Jesteście głodne, czy coś? – Myślę, że Louis postanowił zmienić temat. Zasugerował. – Umieram z głodu! – wstał. – Nie jadłem cały dzień. 

     Louis obrócił głowę w drugą stronę – Widzę, że Harry dobrze dba o swoją partnerkę – powiedział sarkastycznie, dołączając do mnie w kuchni. 

    – Wiesz, jak... gotować? – Louis zapytał cicho, wpatrując się w piec. 

    – Wiem jak zagotować wodę – powiedziałam. – I jak zrobić płatki. I jajka. Jeśli chcesz sadzone – Cóż, to jest dopiero odpowiedź. Jestem głodna. 

     Eleanor wie jak gotować. 

    – Eleanor! – Louis i ja razem krzyknęliśmy, że El natychmiast wpadła przez drzwi, patrząc zmartwiona. Ale potem zobaczyła garnek w ręku Louisa i zmarszczyła brwi. 

    – Co chcecie, abym zrobiła? – szepnęła, biorąc garnek od Louisa, delikatnie kładąc go na kuchence. 

     Louis podszedł do spiżarni, otwierając szafki. Jego wzrok wędrował z jednej półki na drugą, zanim zamknął drzwi i spojrzał na nas. – Kto chce pizze? 

    – Dlaczego, nie możemy zrobić czegoś innego? – Eleanor powiedziała, a ja zaczęłam kopać nogą w blat. Kto nie lubi pizzy? – Jesteś tym, który powiedział mi, że to niebezpieczne zamawiać pizze, jesteście ścigani na całym świecie. 

    – Wiem i przepraszam – wzruszył ramionami, patrząc na nią, z przykrym usmiechem. – Ale ja lubię pizzę i sądzę po oczach Evelyn, że ona też. Plus mamy Sivana, który tam pracuje. 

    – Sivan? – powtórzyłam. 

     Pamiętam, że kiedyś Harry zamówił pizzę, słyszałam jak podaje mu fałszywe imię. A może, tym dostawcą pizzy był właśnie Sivan. 

    – Tak, nasz kolega tam pracuje – Louis odpowiedział spokojnie, łapiąc telefon i wybierając numer. – Więc, – zaczął – z czym lubicie? 


jeśli przeczytałaś/eś, zostaw komentarz :)
_____________________________________
 Hej! OMG OMG UMARŁAM CO TO ZA ROZDZIAŁ... DLACZEGO AUTORKA UŚMIERCIŁA GEMME ;((( *RYCZĘ*

Zapraszam was na DRUGI ROZDZIAŁ CAMOUFLAGE > CZYTAJ/SKOMENTUJ!

Macie do mnie jakieś pytania? Zapraszam na REDEMPTION ASK PRZEJDŹ!
    

30 komentarzy:

  1. ryczę matko boska, Gemma nie żyję dlaczego kurwa?!
    i Harry zabił człowieka nie...kurwa a to, że miałam zawał na tej postaci to nic ha
    nie wiem co jeszcze napisać... /@avezain

    OdpowiedzUsuń
  2. Jejku, autorka jest tak wspaniała a zarazem tak okrutna...
    Nie dociera do mnie myśl, że Gemma nie żyje i sama nabrałam ochotę na pizzę :P
    xx.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiedziałam, że Gemma umrze, ale i tak jest mi smutno :( świetne tłumaczenie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jezusie, nie prawda! Gemma żyje do kurwy, pierdolonej, jebanej nędzy! :'( dzięki, za tłumaczenie :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Szkoda, że Gemma nie żyje.. biedna ;c Czekam na next xx

    OdpowiedzUsuń
  6. Gemma nie zyje...to smutne ew
    Czekam na nn

    OdpowiedzUsuń
  7. Idk ale mam jakies strasznie dziwne przeczucia, ze Gemma jednak zyje, haha. A jezeli nie, to na serio serio straszna szkoda ugh:(
    Rozdzial cudowny, choc troszke krociutki. Czekam na Earry (albo Hvelyn lmao) moment w nastepnym rozdziale! Dziekuje za tlumaczenie x

    OdpowiedzUsuń
  8. Gemmz nie żyje :"(

    OdpowiedzUsuń
  9. jejku rozdział cudowny <3
    pod ostatnim rozdziałem pisałam właśnie że nie rozumiem dlaczego ona wgl nie rozpacza za rodzicami że wgl nie ma o nich wspomniane że tak jakby ją nie obchodzili i wgl a teraz jestem w szoku że właśnie autorka napisała o wszystkim nad czym się zastanawiałam i wytłumaczyła to :) Dziękuję za tłumaczenie i czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Jednak moje podejrzenia się potwierdziły...
    Nie mogę w to uwierzyć, że Gemma nie żyje ;< Biedna...
    A Harry jak zwykle musiał kogoś zabić. Nie potrafi inaczej sobie radzić z gniewem?!
    Bardzo fajny rozdział xx
    Czekam na kolejny ;)
    @droowseex

    OdpowiedzUsuń
  11. Szok i nic poza tym, po wpisie na tt myślałam że ten policjant wpadł do zbrojowni i czułam że coś nie tak bn z gemma. Szkoda... Chcę wiedzieć co dalej chyba zawezme się i bn czytać po angielsku. Dziękuję za tłumaczenie <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Gemma :(
    Zastanawia mnie tylko jak on go zabił.. Pobił na śmierć?
    Czekam! ^°^
    @justkillme_pls

    OdpowiedzUsuń
  13. Bene. Molto interresante capìtolo. Bàcìos :-*

    OdpowiedzUsuń
  14. Od razu wiedziałam, że chodziło o Gemmę :'(
    Czyli Evelyn jest u Louis'a i El? Zgubiłam się XD Serio XD A ten facet co był w domu? To Harry czy kto? o.O WTF XD ;-;
    Sorka, ale pogubiłam się po tym rozdziale XD

    OdpowiedzUsuń
  15. Wow, nie gadajcie do mnie,jetem za bardzo roztrzęsiona ;c
    rozdział genialny

    OdpowiedzUsuń
  16. Chcę juz kolejny!!! :D
    Ten rozdział.był MEGA! A ten sen Evelyn na.początku to myślałam że serio tak się stało i pomyślałam że ominęłam jakichś rozdział xd a tak w ogóle to SUPERR!!!!! (y)

    OdpowiedzUsuń
  17. chce nexta/ xdOliwciaa

    OdpowiedzUsuń
  18. Gemma nie żyje, czemu wiedziałam że właśnie to się stanie?
    Jestem strasznie ciekawa jak to dalej będzie bo jeżeli Harry zabił kogoś przez to że ona umarła to, omg co on będzie robił dalej?
    I trochę się pogubiłam bo... Evelyn jest u Lou i Eleanor czy jak? Coś ktoś? Jezus, nic nie wiem xd

    OdpowiedzUsuń
  19. Omfg. Gemma? ;-;
    Nie rozumiem, dlaczego? :o
    No coz... Czekam jak dalej sie rozwinie XD
    Ilysm @Marthaa_Offical c: x

    OdpowiedzUsuń
  20. nieee, dlaczego Gemma nie żyje? :c miałam nadzieję, że się obudzi i wgl a tu dupa
    jezu Harry kogoś zabił, w sumie można było się tego spodziewać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Dlaczego Gemma nie żyje ? I co będzie teraz z Evellyn ? Czy Harry będzie chciał się na niej "wyżyć" ?
    Rozdział świetny <3
    @lovju69

    OdpowiedzUsuń
  22. gemma nie żyje, przykro :( szkoda że harry musiał kogoś zabić
    czekam na kolejny xx
    @Toriixdd

    OdpowiedzUsuń
  23. Straasznie !! Gemma nie żyje :(( Też się przestraszyłam co do tej postaci ;)

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy